W intrenecie jest obecnie bardzo wiele stron poświęconych
celiakii. Można tam znaleźć informację, co to za choroba, jakie są jej objawy i
jak stosować dietę bezglutenową. Niestety wiele z tych stron podaje niepełne,
bądź błędne informacje. Co więcej są to strony sponsorowane przez producentów
żywności bezglutenowej. Podobnie jak internetowe poradniki medyczne, które sponsorowane
są przez producentów leków, czy suplementów. Niejedna strona, która wygląda
jak wizytówka poważnego, niezależnego stowarzyszenia osób chorych na celiakię,
poleca konkretną markę produktów. A ja często mam wrażenie, że ludzie nie rozumieją istoty problemu. Dzisiaj, gdy celiakia jest powszechna w
Europie (średnio 1 na 100 osób nie toleruje glutenu), produkcja żywności bezglutenowej
stała się bardzo dobrym biznesem. Chleb, który ma etykietkę „bezglutenowy” jest
trzy- czterokrotnie droższy od tego zwykłego.
Media i różnego rodzaju stowarzyszenia, mówiąc o celiakii, ograniczają się do nietolerancji glutenu, jako składnika konkretnych zbóż - pszenicy,
jęczmienia i żyta. Podawanym rozwiązaniem przez współczesną medycynę jest
stosowanie tak zwanej diety bezglutenowej, w której pszenicę, jęczmień i żyto zastępuje
się innymi produktami na przykład ryżem, kukurydzą, czy soją. To jest tylko mniejsze zło.
Podstawowy składnik odżywczy każdego ziarna to białko. Zawartość białek w zbożu zależy od warunków
uprawy, pochodzenia zboża, odmiany i nawożenia. Charakterystycznymi białkami
ziaren zbożowych są prolaminy i gluteliny. Prolaminy i gluteliny są białkami uczulającymi,
czyli są toksyczne dla człowieka. I tak, każde ziarno zbóż ma swoje prolaminy.
Na przykład pszenica – gliadynę, żyto – sekalinę, jęczmień – hordeinę,
kukurydza – zeinę, owies – aweninę i inne. Ryż nie jest wyjątkiem i też ma
swoją prolaminę - orzeninę. Najbardziej przebadaną prolaminą jest gliadyna
pszenicy, gdyż jest to najczęstszy alergen pokarmowy. Reszta pozostaje w
cieniu. Faktem jest, że wszystkie zboża
są dla człowieka szkodliwe, nie tylko pszenica, żyto, czy jęczmień. A problem
urasta jeszcze bardziej, gdy człowiek spożywa tych zbóż bardzo dużo. Tak się
dzieje dzisiaj za namową rządów, o czym już pisałam tu i tu. Wówczas
mamy wysiew alergii pokarmowych.
Tu nasuwa się pytanie. Skoro wszystkie zboża są toksyczne,
to dlaczego osobom cierpiącym na celiakię poleca sie ryż? Odpowiedź jest prosta. Ryż lepiej trawimy. Niektóre zboża mają niższą
procentową zawartość prolamin w stosunku do wszystkich białek występujących w ziarnie. I tak w pszenicy zwartość prolamin
wynosi 70%, podczas gdy ryżu tylko 5%. Dla porównania inne zboża eliminowane w popularnej
diecie bezglutenowej to jęczmień (około 50% prolamin) i żyto (około 40%). To co wskazuje się jako bezpieczne, to zboża z niską zawartością procentową prolamin. A to tylko połowiczne rozwiązanie problemu.
Szkodliwe białka zbóż przyczyniają się do rozwoju wielu
chorób. Dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, biegunki, bóle brzucha,
wzdęcia, zwiększony obwód pasa (tak tak panowie uwielbiający piwo), spadek masy
ciała, czy też zaburzenia wchłaniania mikro i makro elementów to tylko
klasyczna postać alergii.
Postacie nieme, ukryte lub skąpo objawowe nie są już takie oczywiste do zdiagnozowania. Tu już nie jest tak łatwo skojarzyć zmiany skórne, afty, osteoporozę, zapalenia stawów, depresję, schizofrenię, artretyzm, zaburzenia czynność wątroby, cukrzycę, łysienie plackowate, czy nawet niepłodność z czymś tak niewinnym jak bagietka, czy rogalik. Szacuje się, że na jeden przypadek postaci klasycznej przypada siedem innych (niemych, ukrytych lub skąpo objawowych). Większość ludzi nie odczuwa skutków natychmiastowych niewłaściwej diety i nie wie, że zboża im szkodzą.
Jakiś czas temu założyłam się z kolegą o bilety na koncert "Wielkiej czwórki" thrash metalu, że nie wytrzyma trzech miesięcy na diecie bezglutenowej. Samo to stanowiło dla niego wielkie wyzwanie. Wytrzymał i, chociaż nigdy nie skarżył się na zdrowie, czuł się dużo lepiej i zdrowiej. Choć zakład przegrałam, kolega był mi tak wdzięczny, że sam mi te bilety postawił. A najlepsze jest to, że nie da się go już namówić na pączka, czy piwko.