Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otyłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otyłość. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 lipca 2012

Dietetyczna czy zwykła?

Czterdzieści osiem lat temu James Schlatter, chemik zatrudniony przez firmę G.D. Searle z Illinois, pracował w zespole nad lekiem przeciwwrzodowym. Podczas eksperymentów wysyntetyzował z kolegami tajemniczy związek chemiczny o wzorze sumarycznym C14H18O5N2. Była to kombinacja trzech substancji chemicznych: kwasu asparaginowego, fenyloalaniny i metanolu. Podczas oczyszczania związku część dostała się na jego ręce. Kiedy Schlatter zlekceważył zasady BHP i polizał paluchy zauważył, że są słodziutkie niczym miód. Tak poznał aspartam.

Firma Searle (pierwsza amerykańska firma sprzedająca tabletkę antykoncepcyjną) dostrzegła ogromny potencjał w wynalazku. Postanowiła rozpromować go pod wdzięczną nazwą NutraSweet.

Pierwszym naukowcem, który na prośbę Searle przetestował aspartam na naczelnych był profesor Harry Waisman. Waisman wziął do eksperymentu siedem małpiątek, które karmił mlekiem z aspartamem. Małpiątka podzielił na trzy grupy: karmione małą dawką 1g/kg, średnią - 3g/kg i dużą 4-6g/kg. Próba podawania dużej dawki zakończyła się niepowodzeniem, gdyż mleko okazało się zbyt słodkie (aspartam jest 200 razy słodszy niż cukier). Dlatego małpiątka z ostatniej grupy przeszły do przedostatniej. Po 218 dniach u zwierząt z ostatnich dwóch grup zaobserwowano zmiany neurologiczne. 
Po 300 dniach jedna biedulka zmarła, a pięć innych dostawało ataków padaczki. Aspartam dostał kciuk w dół.

W 1970 roku dr. John Olney powiązał ustne przyjmowanie kwasu asparaginowego z uszkodzeniem mózgu u myszy. 
Kwas asparaginowy okazał się toksyną pobudzającą, która łatwo przedostaje się przez barierę krew-mózg i pobudza komórki nerwowe w organizmie, do tego stopnia,  że zostają one „załaskotane” na śmierć. 


W odpowiedzi Searle zatrudniła dr. Ann Reynolds, by potwierdziła przypuszczenia Olneya. Tak też uczyniła, wykazując, że aspartam jest neurotoksyną.

Mimo to firma Searle, przekładając zysk finansowy nad zdrowie konsumentów, postanowiła złożyć wniosek do FDA (Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków) o legalizację aspartamu jako substancji słodzącej w żywności, zatajając przy tym niewygodne informacje i przedstawiając ponad sto innych wyników własnych testów laboratoryjnych.

FDA poległa na sprawdzeniu wiarygodności informacji, dlatego też w 1974 roku, ku zdumieniu Olneya, wydała pozwolenie na użycie aspartamu w produktach żywnościowych suchych.

Olney, znany ze swojej kampanii przeciw stosowaniu glutaminianu sodu w żywności, z pomocą adwokata Jima Turnera, postanowił złożyć protest i wymusić na FDA ponowne rozpatrzenie sprawy. Pod naciskami agencja postanowiła wysłać swoich inspektorów, aby zbadali przedmiot. Rozpoczęło się dochodzenie, które wywlekło brudy Searle na światło dzienne. Okazało się, że przedstawione wyniki testów były naciągnięte i dalekie od rzeczywistości. Po raz pierwszy w historii, a był to rok 1977, FDA zażądało kryminalnego dochodzenia. Pod stołkami Searle zrobiło się gorąco.

Prokuratorem generalnym nadzorującym śledztwo został Samuel Skinner. Firma Searle w latach 70-tych była gigantem finansowym. Stać ją było by przedłożyć Skinnerowi niezwykle korzystną ofertę pracy w ich dziale prawniczym. Po długich negocjacjach w sprawie wynagrodzenia Skinner zrezygnował z posady prokuratora. To wystarczyło, aby wstrzymać dochodzenie do wygaśnięcia zarzutów. Śledztwo zostało umorzone.

W międzyczasie szeregi mrocznej firmy zasilił były członek kongresu, doradca prezydenta Richarda Nixona, szef sztabu Białego Domu i sekretarz obrony, nikt inny jak Donald Rumsfeld. Rumsfeld już jako dyrektor generalny Searle nie krył, że wykorzysta swoje koneksje w Waszyngtonie i zrobi wszystko co w jego mocy, by aspartam został dopuszczony do użytku w ciągu roku.

I tak w 1981 roku, z poparciem prezydenta USA Ronalda Regana, Searle umieściło wreszcie swojego człowieka w szeregach FDA. Nowym prezesem agencji został dr. Arthur Hull Hayes Jr.

Tego samego roku Hayes, przymykając oko na kontrowersje wokół NutraSweet i ignorując swoich kolegów z FDA, ponownie wydał pozwolenie na stosowanie aspartamu w żywności suchej. Dwa lata później pozwolenie obejmowało także napoje, mimo tego że już wtedy wiedziano, że aspartam jest bardzo niestabilny w płynnej formie (przechowywany w temperaturze powyżej 30°C wydziela dwie substancje - metanol i niezwykle toksyczą dwuketopiperazynę DKP). Wkrótce Hayes zrezygnował ze stanowiska w FDA i przyjął posadę starszego konsultanta naukowego w Searle.

W grudniu 1992 roku wygasł patent Searle na aspartam, otwierając rynek dla innych producentów. Cztery lata później usunięto ograniczenia co do wykorzystania aspartamu w żywności. Od tej pory można go stosować w napojach, gumie do żucia, galaretkach, deserach, polewach, kakao, jogurcie, lekach itd. Lista jest bardzo długa.

Do Europy aspartam dotarł juz w latach 80-tych. Polskie przepisy dotyczące substancji dodatkowych w żywności są takie same, jak obowiązują w państwach członkowskich Unii Europejskiej. Przepisy te mówią, że „substancje dodatkowe mogą być stosowane w żywności, jeżeli przy dozwolonym poziomie nie stanowią zagrożenia dla zdrowia lub życia człowieka, ich stosowanie jest uzasadnione technologicznie, a cel ich stosowania nie może być osiągnięty w inny sposób, praktycznie możliwy z punktu widzenia technologicznego i ekonomicznego oraz ich użycie nie wprowadza konsumenta w błąd.” Za dawkę bezpieczną FAO/WHO uznaje 40mg na 1 kg masy ciała, zaś FDA 50mg/kg. Dla dorosłego człowieka, ważącego około 70 kg, to 17 puszek dietetycznego napoju lub 97 saszetek słodzika. Aspartam jest dużo tańszy i wydajniejszy od cukru i co ciekawe, jest zalecany  cukrzykom chociażby przez American Diabetes Association.


W 2010 roku American Jurnal of Industrial Medicine opublikował wynik doświadczeń na 852 myszkach szwajcarskich. Podzielono je na 5 grup z dawkowaniem 0mg/kg,  242mg/kg, 987mg/kg, 1919mg/kg i 3909mg/kg aspartamu. W żadnej z grup nie zaobserwowano zmiany masy ciała. We wszystkich grupach ciężarne myszki rodziły normalnie. Żadna grupa nie wyróżniała się również podwyższoną liczbą nagłych zgonów. Zaobserwowano natomiast, że tylko u męskich osobników, aspartam w wysokich dawkach był rakotwórczy. Sprawa wyglądała inaczej u szczurów. Przeprowadzono eksperyment z 900 osobnikami z dawkowaniem 0mg/kg, 4mg/kg, 20mg/kg, 100mg/kg, 500mg/kg, 2500mmg/kg i 5000mg/kg (Cesare Maltoni Cancer Research Center, 2005). U szczurów bez względu na płeć aspartam przyczyniał się do rozwoju nowotworów (m.in. chłoniakow, białaczki, nowotworów nerek i układu nerwowego). Zmiany zauważano już przy dawce 20mg/kg, czyli dwu i pół krotnie mniejszej niż uznana za bezpieczną przez FDA. 

Aspartam (E951) jest obecnie jedną z najbardziej kontrowersyjnych substancji na rynku jaką dodaje się do żywności.  W 1995 roku szef działu epidemiologicznego FDA Thomas Wilcox ogłosił, że do FDA napłynęło ponad sto tysięcy skarg związanych z aspartamem.


Cała ta sprawa wydaje się być mroczna. Choć FDA znana jest ze swojego rygorystycznego podejścia do wydawania zezwoleń, udowodniła, że tak naprawdę nie jest w stanie chronić konsumentów, którzy darzą ją zaufaniem. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności stwierdził, że  nie ma podstaw do zmian w obowiązujących przepisach prawnych. Nasze Ministerstwo Zdrowia również nie podejmie działań, gdyż podlega dyrektywom Unii Europejskiej.

Instytucje pańswtowe uważają aspartam za bezpieczny. Ja mam wątpliwości. Dlatego jako konsument muszę sama dbać o moje zdrowie i bezpieczeństwo. Jeśli już ktoś proponuje mi colę zero czy pepsi light, po prostu odmawiam. Wolę raczyć się zwykłym cukrem.

sobota, 21 lipca 2012

Piramida Chaosu

Już dziecko w szkole podstawowej wie, co to jest piramida zdrowia. To zmyślny schemacik, pokazujący nam ile i czego jeść, aby być zdrowym. Wielu z nas nie kwestionuje tej wiedzy, podobnie jak lekcji biologii o budowie żaby, czy fizyki o prawie ciężkości. 

Zastanawialiście się kiedyś, skąd się wziął ten schemacik? Bo mnie powszechne „naukowcy opracowali” nie wystarcza. Jacy naukowcy? Kiedy? I gdzie?


Zaczęłam szukać w księgarni, bibliotece i internecine, w kraju i za granicą. I świat mój stanął do góry nogami! Okazało się, że piramid zdrowia jest tyle co grzybów po deszczu! Co kraj to obyczaj. Poczułam się trochę oszukana... To tak jakby matematyczka pokazywała mi jedną ścianę ostrosłupa i mówiła tylko o widocznym trójkącie, uznając że obraz 3d namiesza mi tylko w głowie.

I coś w tym jest... bo jak wytłumaczyć dziecku, że w tej piramidzie trochę jest polityki...

A wszystko zaczęło się u naszych sąsiadów z północy. Pierwszy schemat piramidy żywienia opracowano w Szwecji w 1972. Ponieważ żywność wtedy była droga, Socialstyrelsen (taki szwdzki instytut żywienia) postanowił rozpromować ideę "podstawowej żywności" zarówno taniej jak i pożywnej. Autorką pierwowzoru była pani Anna Britt Agnsater. Zaprezentowała ona tort podzielony na siedem części:
1 - warzywa liściaste, zielone i żółte
2 - owoce cytrusowe, pomidory i kapusty
3 - ziemniaki i pozostałe warzywa i owoce
4 - mleko, sery
5 - mięso, drób, ryby, jajka, fasole
6 - produkty mączne
7 - masło i margaryny.

Pomysł nie do końca się spodobał, bo choć ludzie wiedzieli teraz co jeść, nikt nie wiedział ile czego. Pani Ania była na dobrym tropie...

Dwadzieścia lat później... i tu niespodzianka... zabrało się za to Amerykańskie Ministerstwo Rolnictwa (USDA) i zaprezentowało schemat w kształcie jaki zanmy dziś – piramidy. Piramida składała się z kilku poziomów, którym odpowiadały konkretne rodzaje produktów. U podstawy były produkty, które należało spożywać w największej ilości, u szczytu zaś te których należy unikać, bądź jeść bardzo mało.

I tak podstawę stanowiły chleb, płatki, ryż i makarony. Następny poziom dzieliły warzywa z owocami. Kolejny poziom stanowiły mleko, jogurt, ser oraz mięso, drób, ryby, fasole, jaja i orzechy, a na szczycie były tłyszcze, oliwy i słodycze.

Warto tu podkreślić, że właśnie ta piramida została przyjęta przez Polski Instytut Żywności i Żywienia.

Uwagę przykuwał masywny poziom u podstawy należący do zbóż i zepchnięcie mięsa i drobiu „na bok”. Jakże mogłoby być inaczej, skoro projektuje i aktualizuje samo ministerstwo rolnictwa? Kiedy występuje konflit interesów, nie trudno o kontrowersje. W interesie rządu nigdy nie leżało duże spożywanie mięsa przez obywateli. Zboże choć mniej wartościowe od mięsa, w produkcji jest tańsze, szybsze, wydajniejsze i bardziej ekologiczne. Weźmy na przykład wołowinę. Wyprodukowanie 1kg zużywa około 12-14 kg zboża i soi oraz 50tys. litrów wody, a na jednym akrze można uzyskać jej tylko 112kg. Przemysłowa produkcja mięsa nie tylko wyjaławia tereny, ale również pochłania ogromne ilości energii, a co za tym idzie wzrasta zapotrzebowanie na ropę naftową. Przemilczano fakt, że zboże jest u czlowieka jednym z alergenów pokarmowych, a spożywane w dużych ilościach przyczynia się do otyłości i rozwoju nowotworów. 


Producenci mięsa i nabiału zaczęli skarżyć się, że piramida robiła im zły marketing.  Nie byli szczęśliwi również producenci olejów i margaryn. Bo przecież teraz być na szczycie, to wcale nie jest fajnie. Ludzie zaczęli omijać ich stoiska szerokim łukiem. Prawdopodobnie dlatego, w 2005 roku USDA zdecydowało się na małą przeróbkę. I tak powstała „Moja Piramida”. Poziomy zastąpiono odwróconym do góry nogami wachlarzem, a na boku dodano ludzika wspinającego się na schodki. Najbardziej skorzystał na tym nabiał, gdyż zyskał pasek w intensywnym niebieskim kolorze, większy niż warzywa. Reszta nadal kręciła nosem.

I tak w 2011 roku USDA zakończyło żywot piramidy w Ameryce i wprowadziło „Mój talerz”.
Dziś 50% należy do zbóż i protein, a drugie 50% do warzyw i owoców. Nabiał dostał swój osobny spodeczek na boku. O tłuszczach i słodyczach cicho sza!

Piramida “Made in USA” poddawana była wielokrotnie różnej kosmetyce przez różne instytucje, różnych krajów. Choć wersji jest mnóstwo, jedno mają wspólne. Kształtują wyobrażenie o zdrowym stylu odżywiania, wpływają na wybory konsumentów i tym samym regulują rynek. Niech nie dziwi nikogo, że producenci dołożą wszelkich starań, by wywalczyć sobie dobrą pozycję. Przecież jest to najlepsza reklama w szkole, szpitalu, prasie, czy telewizji, a do tego w 100% popierana przez rządy.