Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moratorium. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moratorium. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 sierpnia 2012

Dlaczego zniesiono karę śmierci w Polsce?

Cofnijmy się jakieś 100 lat w czasie, aby mieć obraz jak wyglądała kara śmierci w Polsce.

Po 123 latach, w 1918 roku odrodziło się państwo polskie. Wtenczas, na terytorium II Rzeczypospolitej Polskiej obowiązywały różne przepisy karne byłych państw zaborczych. Biorąc sprawy w swoje ręce, prezydent Ignacy Mościcki rozporządzeniem z dnia 11 lipca 1932 roku wprowadził polski kodeks karny, zwany potocznie Kodeksem Makarewicza. Do kar zasadniczych zaliczono karę więzienia, karę aresztu, grzywnę i karę śmierci. Kara śmieci (wykonywana przez powieszenie) groziła za pięć przestępstw:  zamach na niepodległość państwa, zamach na prezydenta, zdradę wojenną, dywersję w czasie wojny oraz zabójstwo. Jak podają różne źródła historyczne, choć kara śmierci „przeszła” tylko jednym głosem (6:5), domagało się jej samo społeczeństwo.

Przyszła wojna, a co za nią idzie - wielkie zmiany. Wiosną 1944 roku Józef Stalin ostatecznie podjął decyzję o utworzeniu w Polsce proradzieckiego ośrodka władzy. Tak powstał PKWN - samozwańczy organ pod polityczną kontrolą ZSRR, który wydał dekret o karaniu karą śmierci za ludobójstwo i udział w organizacji przestępczej (NSDAP, SS, Gestapo oraz SD).

Im bardziej do władzy dochodzili komuniści, tym mniej wyjątkową stawała się kara śmierci. Komunistyczne władze wczesnej Polski Ludowej postanowiły wykorzystać prawo karne do walki z przeciwnikami nowego ustroju politycznego. I tak powstał w 1946 roku Mały Kodeks Karny, w którym kara śmierci stała się narzędziem represji. Stryczek groził m.in. za zamach, sabotaż, bezprawne posiadanie broni, przyjęcie łapówki od obcego rządu lub oragnizacji, działających na szkodę państwa, za szpiegostwo, podrobione dokumenty, fałszowanie pieniędzy, za założenie lub członkostwo w organizacji przestępczej, a nawet za udzielenie władzy fałszywej informacji.

Tak było przez prawie dwadzieścia pięć lat. Z rokiem 1970-tym weszło w życie nowe prawo karne – Kodeks Andrejewa. Według artykułu 30 ustęp 2 „karą zasadniczą o charakterze wyjątkowym, przewidzianą za najcięższe zbrodnie” została kara śmierci. Najcięższymi zbrodniami były: zdrada ojczyzny, zamach stanu, szpiegostwo, zamach terrorystyczny, dywersja, kierowanie wielką aferą gospodarczą, zabójstwo człowieka oraz kwalifikowany rozbój. Na karę śmierci nie można było skazać osoby niepełnoletniej w chwili popełnienia czynu oraz kobiety w ciąży. Co więcej, kary tej nie można było wykonać na obłożnie chorym lub chorym psychicznie do czasu ich wyzdrowienia. 


Ostatni wyrok kary śmierci wykonano w 1988 roku. Tego roku sądy ogłosiły moratorium. Było to tymczasowe wstrzymanie kary śmierci, które nabrało mocy ustawodawczej dopiero siedem lat później. Na pytanie, kto tak właściwie podjął nieformalną decyzję, pan Jerzy Jaskiernia (minister sprawiedliwości 1995-1996) odpowiedział: „nie można ustalić autora tej decyzji”. Po dziś dzień ten „dobroczyńca ludzkości” jest nieznany.

Po sformalizowaniu moratorium ogłoszono amnestię i wszystkie kary śmierci zamieniono na 25 lat więzienia. Wyroki zapadłe w latach 1989-1993 nie zostały wykonane.

1 września 1998 roku wszedł w życie kodeks karny, który całkowicie zniósł karę śmierci.

Historia pokazuje nam, że kara śmierci była używana jako narzędzie walki politycznej. I nie oszukujmy się. Był to prawdziwy powód dlaczego ją zniesiono. Powód, który dla mnie jest tak oczywisty, politycy zasłaniają stwierdzeniem, że kara śmierci jest niehumanitarna w cywilizowanym społeczeństwie. Czy humanitranym jest rozkaz dla żołnierza zabijania wroga, który zagraża ojczyźnie? 




Nie mogę się również zgodzić z tym, że dożywotnie odizolowanie sprawcy od społeczeństwa jest wystraczające. A może za kilka lat uzna się więzienia za tak przepełnione, że będzie kolejna amnestia? 

To "dzięki" wspomnianej amnestii, już kończą się wyroki zapadłe w latach 1989-1993. Wkrótce mury więzienne opuści Leszek P. - „Wampir z Bytowa”, skazany za jedno morderstwo, a podejrzany o 17 innych. Na ulicy będzie można spotkać Eugeniusza M. – czterokrotnego mordercę, w tym 3-letniej dziewczynki. W kolejce po bułki i chleb za dzieckiem ustawi się Mariusz T., znany bardziej jako „Szatan z Piotrkowa”, morderca czterech chłopców (11-13 lat), skazany czterokrotnie na karę śmierci. Kolejką podmiejską znowu zacznie jeździć Henryk M. – seryjny morderca z Sulejowa.

„Sądy nie są nieomylne”.
Biorąc na przykład USA, łatwo można zauważyć, że większość ułaskawień dotyczy przestępstw sprzed ery DNA. Dopiero po roku 1987 nastąpiła rewolucja w kryminalistyce, pozwalająca na genetyczne rozpoznanie przestępcy w 99.9%. Dziś mamy nie tylko testy DNA. Technologia poszła dalece naprzód. Policja dysponuje zdobyczami techniki i nauki najnowszej generacji.

„Badania nie dostarczyły naukowego dowodu na to, że kara śmierci ma większy efekt odstraszający niż kara dożywotniego więzienia.”
Nie sądzę, aby seryjnemu mordercy sen z powiek spędzało, a co będzie jak mnie złapią? Wątpię, czy w ogóle się nad tym zastanawia. Psychopata podczas mordu doznaje tak silnych i przyjemnych dlań doznań, że staje się od nich uzależniony. Dlaczego miałoby odstraszać go cokolwiek, skoro ciężkiego palacza nie odstrasza perspektywa raka, a alkoholika marskość wątroby?

Ja problem widzę nieco inaczej. Człowiek skazany na dożywocie nie ma nic do stracenia. Każdy jego kolejny czyn staje się praktycznie bezkarny. Nie ma przecież gorszej kary, która stoi na przeszkodzie, aby zamordować strażnika więziennego, czy współwięźnia. I to jest dla mnie argumentem za tym, że musi istnieć najwyższa kara – odebranie życia.

Na koniec chcę przytoczyć cytat ze strony Amnesty International: „Tak długo jak długo kara śmierci będzie akceptowana jako legalna forma kary, będzie istniała możliwość wykorzystywania jej w celach politycznych. Tylko zniesienie kary śmierci może zagwarantować, że nie będzie ona używana do walki politycznej.”

A historia lubi przecież zataczać kręgi. Większość polityków obawia się, że przywracając karę śmierci za morderstwa ze szczególnym okrucieństwem, otworzy się również drogę do szubienicy za działanie na szkodę niepodległości państwa. Nikt wówczas nie mógłby „lekką ręką” podpisać dokumentu zagrażającego suwerenności Polski, chociażby takiego jak na przykład traktat lizboński. Sprzedaż tajemnicy państwowej również kończyłaby się na stryczku.